Sześcio, ośmiolatki już nudzą się przy „Grzybobraniu”. Bardziej zaprawione w planszowych bojach mają też za sobą etap Chińczyka. W co grać z dzieckiem, by wspólna zabawa nie była tylko sposobem na nudę, ale rozwijała umysł i emocje dziecka?
Moją ukochaną grą z dzieciństwa, w którą grałam z tatą, były warcaby. Ta logiczna, strategiczna gra nie nudzi się nigdy – choć oczywiście inaczej partyjkę rozgrywa się z sześciolatkiem, inaczej – z dziesięciolatkiem. Dużą zaletą gry jest to, że można uprościć zasady bez naciągania ich – dziecko ma poczucie, że jest pełnoprawnym graczem.
Syn mojej serdecznej przyjaciółki (prawie siedem lat) gra namiętnie w Eurobiznes. To gra z przełomu lat 80 i 90. – polska wersja kultowego Monopoly. Plansza jest wytarta (nawet w czasach swojej nowości była wyjątkowo szara i przaśna), pieniążki – mocno zużyte. A jednak Andrzej nie chce zamienić jej na Monopoly Junior (gra od 5-8 lat), w którym akcja toczy się w wesołym miasteczku, zaś graczy cieszą piękne ilustracje i żywe kolory. Być może Andrzeja za kilka miesięcy zafascynuje „dorosła” wersja Monopoly – przyjaciółka boi się za każdym razem, że Eurobiznes nie przetrwa kolejnej partyjki. Ale jak zwał tak zwał – dzieci (i nie tylko dzieci) uwielbiają gry polegające na kupowaniu i przepływie pieniądza, czy to w gotówce czy w zapisach bankowych. Polecam zwłaszcza jako naukę dodawania na nieco wyższym poziomie.
Oczywistym wyborem dla starszego (przynajmniej ośmioletniego) dziecka są Scrabble. Jeśli rodzice lubią tę grę, i chcieliby grać z młodszą latoroślą (przynajmniej jednak pięcioletnią), mogą wybrać Scrabble Junior – w tej grze są dwie wersje, łatwiejsza – z obrazkami, i trudniejsza, bardziej zbliżona do oryginału. Uwaga! Nie warto zbyt wcześnie zaczynać przygody dziecka z grą przeznaczoną zdecydowanie dla wyższego przedziału wiekowego. Dziecko musi mieć szansę wygrać – lub przynajmniej stoczyć równorzędną walkę. Zbyt trudny poziom gry zniechęca i powoduje urazy – czyli działa dokładnie w odwrotną stronę niż cel wspólnej zabawy przy grze planszowej. Może wręcz osłabiać wiarę dziecka we własne siły.
Kultową grą, przeznaczoną już dla dzieci powyżej ośmiu lat, i dostarczającą wiele emocji i dorosłym, są „Osadnicy z Catanu”. To (w dużym uproszczeniu) planszowa wersja gier komputerowych typu Cywilizacja czy popularni Osadnicy. Gra jest obecna na rynku od kilkunastu lat w kilkudziesięciu krajach świata, wielokrotnie nagradzana. Dla miłośników gier strategicznych to absolutne „must-have”!
Superrodzinną grą jest SuperFarmer – producent zapewnia, że gra jest odpowiednia dla osób od 7 do 99 lat – i chyba ma sporo racji, bo znam przynajmniej kilka rodzin, które rozgrywają partyjki w trzypokoloeniowym układzie. Superfarmerem ma szansę zostać ten, kto w swojej zagrodzie zgromadzi jak najwięcej zwierząt. Gra uczy liczyć, a ponieważ jest oparta na rzutach kostką, czyli szczęściu, wygrać może śmiało nawet najmłodszy z graczy.
Gra planszowa nie musi leżeć na stole, a gracze nie muszą siedzieć. Udowodnili to twórcy popularnej na świecie gry „Twister”, która wystąpiła nawet w jednym z odcinków „Seksu w wielkim mieście”, i doczekała się kilku swoich mutacji – m.in. „Twister Hannah Montana” – w tej wersji do gry dołączona jest płyta CD z przebojami. „Pionkami” na macie są sami gracze – którzy chcąc wygrać, muszą się wykazać nie lada zwinnością.
Oczywiście, grę można dopasować do zainteresowań dziecka, choć większość z nich jest dość uniwersalna. Ale np. maniak wyścigów samochodowych na pewno chętnie będzie grać w Formułę1 (producent Granna). Natomiast lubiące planować swoją przyszłość dziewczynki (ale nie tylko) mogą spróbować swoich sił w partyjce gry „W życie”. To prawie jak wyprawa do przyszłości!
Ostatnim hitem są gry wydane przez Lego. Łączą w sobie elementy gier planszowych (jest kostka, są figurki, jasne zasady) i zadań konstrukcyjnych – kto chce grać, musi najpierw zbudować sobie trójwymiarową planszę do gry. Gry Lego nie są proste, ale większość ośmiolatków, zwłaszcza pasjonatów Lego, z niewielką pomocą dorosłych powinna sobie dać z nimi radę. Godny polecenia na start jest „Skarb piratów” – chyba najprostsza z kilku gier Lego.
Anna Kozłowska