Dziecięce pojazdy
Moje dziecko dostało rowerek na swoje pierwsze urodziny. Śliczny, żółty kaczorek, wygrywający melodie. Plastikowy, ale solidny trójkołowiec, oczywiście z rączką do prowadzenia – i możliwością demontażu podstawki pod stopy.
I… Katastrofa. Okazało się, że mój syn nienawidzi grającego kaczora. Do tego stopnia, że z rowerku zaczął korzystać rok później – gdy już zapomniał, że przebrzydły kaczor wydawał kiedyś jakieś dźwięki. Wcześniej nie pomógł nawet szybki demontaż sprzętu grającego (czyli wyjęcie baterii). Synek nie chciał nawet patrzeć na rower – choć zanim puściłam mu melodyjkę, w wyraźny sposób cieszył się z nowego sprzętu.
Rada pierwsza: rowerek dla dziecka ma służyć przede wszystkim do jeżdżenia. Jeśli masz pewność, że dziecku grające gadżety nie przeszkadzają, kup rower z bajerami. Jeśli nie masz pewności – nie włączaj ich przynajmniej przez kilka dni, niech dziecko najpierw spróbuje przyzwyczaić się do nowego sprzętu.
Gdy synek miał prawie trzy lata, zapadła decyzja o kupnie drugiego, poważnego już rowerka. Ja optowałam za rowerkiem biegowym – bez pedałów i bocznych kółek. To nowość na rynku, ale wiele moich koleżanek kupiło swoim dzieciom – rówieśnikom mojego syna – taki sprzęt i wszystkie recenzje były na szóstkę z plusem. Jednak tata uznał, że nauczy syna pedałować na tradycyjnym, czterokołowym rowerze. Kupiliśmy więc rowerek dobrej firmy, do tego kask… I klapa. Synek pedałować umie, nie raz demonstruje swoje umiejętności w mieszkaniu. Umie też kierować. Tyle, że za nic nie chce zabierać rowerka na dwór.
Rada druga: jeśli sami nie jesteście aktywnymi kolarzami, albo nie macie starszego dziecka, które jeździ na rowerze, nie kupujcie rowerka tylko dlatego, że wydaje się wam że każde dziecko chce jeździć na rowerze. Dobrym sposobem jest obserwowanie dziecka na placu zabaw – czy w ogóle interesuje się pojazdami, a jeśli tak – to jakimi. Bo przecież nie tylko rowerek na tym etapie wchodzi w grę.
Mój synek na przykład chciałby mieć jeżdżący samochód na akumulator – tego jestem akurat pewna. Gdy raz w pobliskim parku znajomy chłopczyk przyjechał takim „cudeńkiem” moje dziecko aż podskakiwało z emocji. Na szczęście kolega okazał się „ludzkim panem” i dał pojeździć. Niestety – akurat tego pragnienia nie mam jak spełnić. Taki samochód zajmuje sporo miejsca, a w naszym mieszkaniu go brakuje. No i jest dość ciężki…
Ale za to po kuzynach synek odziedziczył policyjny „motor” – czyli rowerek na trzech, solidnych kołach. Nie przeszkadza mi, że w ten sposób nie uczy się pedałować – mam tylko do siebie trochę żalu, że nie zdecydowaliśmy się jednak na zakup rowerka biegowego.
Rada trzecia: jeśli możesz, pożycz na dwa, trzy tygodnie sprzęt jeżdżący od znajomych. Przekonasz się, co dziecku bardziej pasuje – rower, hulajnoga, czy może jakieś inne „jeździło”.
Teraz prawdopodobnie będziemy czekać, aż synek sam poprosi o rower. Może, gdy rozpocznie rok przedszkolny, i przekona się że koledzy nie tylko mają rowery (on jest bardzo dumny, że ma rower, i zawsze to podkreśla), ale i używają ich na spacerach, będzie również chciał pedałować? Oby!
O czym trzeba pamiętać, wybierając pierwszy „poważny” rower dla kilkulatka? Podstawowy parametr to wielkość koła. Od 4 do 8 lat – dla przeciętnego dziecka – wystarczy 14 cali. Chodzi o to, by dziecko mogło czubkami palców dotknąć podłoża. Zbyt wysoki rower jest dla niego po prostu niebezpieczny. Ważna jest również rama. Choć ramy wykonane ze stali są solidniejsze, to te z aluminium – lżejsze. A kilkulatek już nie może (nie powinien) wymagać by rower tachała mama czy babcia – musi nim zajmować się samodzielnie. Zbyt ciężki rower (te ze stalową ramą ważą nawet 18 kg) zniechęci go do używania jeżdżącego sprzętu.
Fachowcy doradzają również, by rower dla dziecka kupować w specjalistycznym sklepie, gdzie jest możliwość wyregulowania wszystkich części – a przede wszystkim uzyskania porady w sprawie wyboru modelu z odpowiednimi do wieku dziecka hamulcami, przerzutkami. Oczywiście, tańsze rozwiązanie to kupno roweru np. w hipermarkecie. Ale eksperci radzą, by na rowerze nie oszczędzać. A jeśli już to konieczne – lepiej kupić od znajomych lub w Internecie używany rower dobrej firmy, niż przypadkowy sprzęt.