Maluch zaczyna samodzielnie siedzieć. Zabawki, które z konieczności musiały być lekkie i najlepiej miękkie (możliwe do utrzymania przez małe rączki) odchodzą do lamusa. Czas na prawdziwe, kolorowe sprzęty, kuszące kolorami, dźwiękami, fakturami. Co wybrać na drugie półrocze pierwszego roczku, by zapewnić niemowlakowi świetną zabawę, połączoną z edukacją? Oto dziesięć sprawdzonych (przetestowanych przez mojego synka i jego kolegów) zabawek. Choć nie są tanie – dają gwarancję bezpieczeństwa. A poza tym, gdy dziecko już się bawić przestanie, wyrośnie lub znudzi – zawsze można taką zabawkę sprzedać za dobrą cenę w Internecie lub odstąpić znajomym.
Garnuszek na klocuszek (Fisher Price, cena od 85 złotych).
Piękne kolory, uśmiechnięta buźka, zestaw klocków do wkładania w odpowiednie otwory, mrugający czerwony nosek, melodyjki i nauka słówek – to wszystko w jednej zabawce, którą lubią wszystkie znane mi dzieci. Zajmuje malucha na długie minuty – badanie jego możliwości dostarcza wiele uciechy i niemowlakowi, i jego rodzicom. Również inne firmy (Chicco, Disney) mają w swojej ofercie podobne sprzęty, ale Garnuszek FP jest (moim zdaniem) nie do pobicia.
Szczeniaczek Uczniaczek (Fischer Price, cena od 120 pln)
Szczeniaczek śpiewa, mówi wierszyki, śmieje się – wszystko po naciśnięci odpowiedniego miejsca w uszku, łapkach, brzuszku. Kolorowy, miękki, może być i przytulanką (wtedy można skorzystać z ukrytej pod ubrankiem opcji „off”, żeby nie zaśpiewał nad uchem śpiącemu dziecku) i rozchichotanym przyjacielem aktywnego brzdąca. Mój synek uwielbiał tarzać się ze szczeniaczkiem po macie i śmiał się w głos, gdy słyszał zabawne wyliczanki.
Mówiący telefon (Chicco)
Na rynku „komórek”-zabawek dzieje się niemal równie dużo, co w dorosłych telefonach. Pięć lat temu hitem była „Uczona słuchaweczka” Fisher Price, dziś walczą o swoją pozycję i inne firmy, zaś dwujęzyczny telefon Chicco (angielski i włoski), z zabawnymi przyciskami w kształcie zwierząt, wydający odgłosy zwierząt, imitujący prawdziwe dźwięki telefonu i wygrywający zabawne melodie jest jedną z lepszych opcji. Ale uwaga! Żadna zabawka nie przekona dziecka, że komórka tatusia lub mamusi jest mniej atrakcyjna!
Kubeczki do ustawiania (Fisher Price)
Z kolorowych kubeczków-miseczek można budować wieżę (to ważna umiejętność dla dziecka, ale jeszcze zabawniejsze jest burzenie wieży, uwierzcie na słowo). Można je też łączyć w kule i turlać po podłodze. Pobudzają rączki dziecka do eksperymentów. Mój synek bawił się nimi jeszcze, gdy miał półtorej roczku. Służyły nam również do nauki rozróżniania kolorów.
Fontanna z piłeczkami Playskool
Napędzane ruchem powietrza piłeczki wyskakują z fontanny, towarzyszy im skoczna i wesoła melodia. Niektóre dzieci na początku chowają się za nogę mamy czy taty, by po chwili gonić (raczkując oczywiście, lub nawet pełzając) za uciekającymi kolorowymi piłkami. I o to chodzi – to jedna z zabawek, których zadaniem jest pobudzenie dziecka do aktywności, do porzucenia bezpiecznej pozycji siedzącej. Polecana dla dziecka od 9. miesiąca życia.
Grająca kierownica
Zabawka nie tylko dla najmłodszych rajdowców. Sukces tkwi w niezliczonych przyciskach, melodyjkach, dźwiękach, światełkach. Dzieci to kochają. Dorośli – niekoniecznie, ale czego nie robi się dla szczęśliwego malucha?
Nakładane kółeczka
Niby nic: patyk i kilka kółek. A jednak – ważny element edukacji niemowlaka. Półroczniak jeszcze pewnie nie będzie wiedział „co, gdzie i jak”, ale cierpliwa demonstracja powinna dać mu do myślenia – że kółeczka nakłada się na podstawkę, najlepiej od największego do najmniejszego. O, właśnie TAK!
Magiczne klocki
Klocki, idealne dla dziecka półrocznego dziecka ma swojej ofercie również Fisher Price. Marka ELC (Early Learning Centre) jest jednak warta uwagi i dostępna w Polsce w sklepach Mothercare. Zabawki solidne, mogące konkurować jakością z FP czy Tiny Love, a trochę tańsze. Klocki do budowania i burzenia wież mają różne faktury i obrazki i są naprawdę magiczne.
Grający kwiatek
Warto poszukać niedużych zabawek na przyssawce (to jedna z propozycji) – można je zabrać choćby do restauracji, czy gdy idziemy z dzieckiem w odwiedziny do znajomych nie dysponujących zabawkowym zapleczem. Grający kwiatek Kiddieland ma do zaoferowania tyle atrakcji, że dziecko na pewno pozwoli nam zamienić kilka zdań w spokoju. To nie jest mało!
Kubeczki
Te kubeczki mogą dziecku służyć jako klocki (tych nigdy za wiele), jako „przelewaczki” w kąpieli – w drugim półroczu niemal każdy maluch uwielbia zabawy w wodzie, a później – jako sprzęt w piaskownicy. Dość powiedzieć, że z podobnymi kubkami ciężko się było rozstać mojemu trzylatkowi. – Przyda mi się tooo! – argumentował, gdy proponowałam pozbycie się kolorowych skarbów.
Oczywiście – żadne dziecko nie musi mieć wszystkiego. Każda z tych zabawek zapewnia inne emocje, daje różne możliwości rozwoju. Wszystkie propozycje są sprawdzone. Ale przecież równie dużo radości daje samodzielne odkrywanie, co najbardziej cieszy dziecko, które pragniemy obdarować.
Anna Kozłowska